About El Aleph
Trzymamy El Aleph na stanowisku między Komodo a Rinca, gdzie pływy przyciągają manty, a pierwsze promienie słońca trafiają w grzbiet Padar tuż po 6:15. O długości 38 metrów jest wystarczająco zwrotna, by wieczorem schronić się w Sebayur, gdy duże jachty nie mogą ryzykować płytkiego kotwiczenia. Prowadzę te wody od 18 lat, a układ z jednym pokładem — stworzony dla prywatnych grup, nie dla współdzielenia — zmienia sposób poruszania się po parku. Nie czekacie na wezwania do załadowania ani ustalone okna nurkowe. Jeśli wiatr opadnie nad Pink Beach w południe, zmieniamy plan i płyniemy na południe, ku Tatawa.
Pokład jachtu mieści dwoje, ale przestrzenie pokładowe są zaprojektowane dla dziesięciu osób. Nasz sześcioczłonowy zespół prowadzi briefings nurkowe na górnym pokładzie, gdzie stołówka z mapami jest zawsze otwarta. Kompresor do butli znajduje się na lewym rufowym pokładzie — zawsze włączony, zawsze gotowy. Dysponujemy dwoma tenderami: jednym sztywnym kadłubem dla głębokich kanałów, drugim nadmuchiwalnym dla raf. Gdy o 9:00 kotwiczymy przy Manta Point, mniejszy tender w ciągu pięciu minut jest na wodzie, z odważnikami gotowymi i bojami sygnalizacyjnymi przyczepionymi. Bez kolejek. Bez opóźnień. Jeśli macie uprawnienia, nurkujecie. Jeśli nie — mamy maski, rurki i rolkę GoPro, by wrzucić do błękitu.
Drugi dzień zaczyna się z Padar o pierwszym świetle. Kotwiczymy w osłonie Kalong Island, by móc wyruszyć wcześnie i wyprzedzić wycieczkowiczów o prawie godzinę. Wspinaczka jest stroma, ale zakręty prowadzą do tego słynnego grzbietu — wiecie, o którym mowa. Potem płyniemy na wyspę Komodo, na spacer z rangerskim przewodnikiem wśród smoków. Tender wysadza was na molo w Loh Liang o 10:30, a nasz koordynator z parku zapewnia, że będziemy pierwsi na trasie. Do południa jesteśmy na Pink Beach, gdzie drobiny koralowca nadają piaskowi różowy odcień. Nie zwlekamy — przypływ się wzmaga, a prąd zaczyna ciągnąć w stronę Sebayur.
Trzeciego dnia płyniemy na północ. O 8:00 pojawia się mielizna Taka Makassar — biała smuga w samym środku niczego. Wysiadamy tenderem, rozciągamy nogi, robimy nieuniknione zdjęcie grupowe. Potem do Kanawa, gdzie rafa stromo opada w głęboką niebieskość. Na górnym pokładzie czeka lunch: grillowany mahi, sałatka z papai, woda kokosowa prosto z orzechów. Bez bufetowych kolejek. Bez pośpiechu. Jeśli pogoda pozwoli, otwieramy ostatnie piwo Bintang, gdy słońce dotyka wody przy Banta.
El Aleph nie jest stworzona na masowe obroty. Ma jeden pokład, tak — ale to celowy projekt: czarterujecie cały jacht. Załoga pracuje z nami minimum od pięciu lat. Nasz drugi oficer służył wcześniej na liveaboardach w Raja Ampat, zanim przepłynął na wschód. Nie trzymamy się ustalonych miejsc nurkowych, chyba że tego chcecie. Jeśli fala nadchodzi od południowego południowego zachodu, zmieniamy trasę na osłonięte punkty, jak północna strona Batu Bolong. Dostaniecie prawdziwy puls parku — nie powtarzaną pętlę.










