About Manta Mae
Pierwsze, czego spostrzegłem, nie była widok, ale cichy huk maszyny, gdy światło poranna wkraczało przez okno kabiny o 05:45. Byłem w mojej kabinie na Manta Mae, już przemieszczając się przez wodę szklaną pomiędzy Gam i Wayag. Powietrze wyczuwało się słabo od sody i polerowanego drewna. Przedtem, gdy wstałem na górną platformę, niebo przebarwiało się na pomarańczowe, a pierwsza łódka z pobliskiej wioski przecinała zatokę, powracając ze zdobyciem nocnego połowu.
Rozpoczęliśmy nurkowanie w Cape Kri około śniadania. Zjazd wyglądał jak upadek do wiru rybackiego – niebieskie fusylery, batfish, cesarskie morszczki, unoszące się w gęstych chmurach wokół ściany. Mój przewodnik nurkowy, Pak Wayan, kiwnął na mnie ramieniem o 22 metrach i wskazał: para węgorza węgorzaka schowana pod krawędzią koralowca, doskonale nieruchoma. Na Melissa's Garden później w tym samym dniu, zobaczyliśmy małego, nie większego niż cytryna, węża morskiego z niebieskimi paskami, pulsującego ostrzegawczymi kolorami, jak pływał po martwym koralu. Pokład nurkowy miał wszystko przygotowane – buty nurkowe, plecaki, zbiorniki już napełnione i oznakowane naszymi nazwiskami.
Manta Mae nie jest zbudowana tak jak masowe phinisi. Długość wynosi 30 metrów, ale zaledwie siedem kabiny, więc przestrzeń czuła się wygodna. Spędzaliśmy nasze intervale powierzchniowe na górnej platformie salonu, pijąc świeży woda kokosowa z plasterkiem cytryny. Obiad był grillowany mahimahi z surówką z długoziarnistej dyni. Jednego popołudnia, wyprawiliśmy się na kajakach do wąskiego kanału w pobliżu przystani Arborek, gdzie woda była tak spokojna, że mogliśmy zobaczyć każdy gwiazdopłetw z dna. Załoga pozostawiła nas same przez 20 minut, jedynie pływając cicho, jak rekiny morskie przeciągali się pomiędzy głowami koralowców.
Trzeci poranek rozpoczęliśmy od zanurzenia w pobliżu Sagof Passage. Przepływ był silny, więc zrobiliśmy nurkowanie z prądem wzdłuż stoku rafy, gdzie węgorze morskie przyczepione były do koralowców. Na pokładzie załoga przygotowała stację do mycia sprzętu z wodą z filtrem i miejsce z cieniem na sprzęt. Zadzwoniłem po kamerę na pokładzie, a jeden z marynarzy cicho podał mi suchy ręcznik, zanim nawet nie zgiąłem się. Wieczorem, mieliśmy kolację na pokładzie tylnym – zupa kokosowa z przyprawami, grillowany ryby z plaży, oraz ciasto czekoladowe, które ktoś przygotował w piecu jednorodzinnym.
Ostatnie nurkowanie odbyło się na Mioskon, małym wulkanicznym wyspie, gdzie rafa wznosi się prawie do powierzchni. Zobaczyliśmy parę węgorzy morskich, wykonujących patrol ranną porą, oraz zielonego żółwia, żującego morskie rośliny w pobliżu liny mooringowej. Gdy wyszliśmy na powierzchnię, łódź już była przy uszczelnionej, załoga trzymała butelki z wodą i ręczniki. Wyciągnęliśmy się po linie, a ktoś podał mi zimny ręcznik z plasterkiem cytryny. Manta Mae nie była przepyszna, ale biegła jak zegarek – każdy szczegół był pod kontrolą, nic nie przekraczało obietnic.










